Modernizacja wind z Schindler Polska SM Rektinia Północ w Łodzi

- Dzień dobry! Zacznijmy proszę od krótkiego przedstawienia Pana osoby, jak długo jest Pan związany ze spółdzielczością, jak długo pracuje Pan w obecnej spółdzielni?
Nazywam się Przemysław Nyga, obecnie piastuję funkcję Prezesa Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Retkinia Północ. Z naszą Spółdzielnią jestem związany od 21 lat. W 2000 roku zaczynałem jako pracownik w stopniu referenta i przeszedłem różne szczeble zatrudnienia, różne oraz miałem możliwość współpracy z innymi działami tak, aby w 2015 roku dołączyć do Zarządu Spółdzielni. W tym roku, kiedy dotychczasowy Prezes Jan Marek przeszedł na emeryturę, Rada Nadzorcza powołała mnie na to stanowisko Prezesa.

Przemysław Nyga
Pan Przemysław Nyga

- Pana doświadczenie w Spółdzielni Retkinia Północ robi wrażenie! Mogę się tylko domyślać ile świetnych projektów zostało przez Pana zrealizowanych. Z jakich dokonań jest Pan najbardziej dumny?
Musiałbym sięgnąć do początku swojej kariery. Zaczynałem jako pracownik działu członkowskiego, a później przydzielono mi zadanie prowadzenia windykacji. Dobrze wspominam ten okres. Można powiedzieć, że zbudowałem ten dział. Wcześniej w naszej spółdzielni nie było windykacji, jako samodzielnego działu. Od 2005 roku, dodatkowo zajmuję się informatyzacją i to jest kolejna rzecz, z której jestem dumny. Przez kilka lat w spółdzielni funkcjonował program bazodanowy służący do obsługi członków, którego byłem autorem. Powodem do dumy jest również to, że współtworzyłem infrastrukturę sieci informatycznej oraz zajmowałem się wdrażaniem nowych rozwiązań informatycznych. Od 2015 roku moje zadania zmieniły się diametralnie, dlatego, że zostałem zastępcą prezesa ds. eksploatacji. Przede wszystkim uzyskałem możliwość podejmowania decyzji o kierunkach działania Spółdzielni. Powierzono mi również pieczę nad stanem osiedla w aspekcie porządkowym. Zajmowałem się organizacją prac związanych z utrzymaniem porządku, terenów zielonych oraz infrastruktury osiedla. Wspólnie z podległymi pracownikami zreorganizowaliśmy między innymi metody koszenia osiedla. Wykorzystując nowy, samojezdny, sprzęt udało się zwiększyć efektywność tych prac. Na pewno zmieniło to bardzo pracę w spółdzielni. W krótkim wywiadzie ciężko jest tak na szybko przywołać wszystkie przedsięwzięcia czy projekty korzystne dla Spółdzielni, z których mogę być dumny. Na pewno jednym z nich jest to, że wraz z pozostałymi członkami zarządu tj. ówczesnym Prezesem Janem Markiem i Panią Barbarą Kalinowską, współuczestniczyłem w wyborze rozwiązań zawiązanych z windami i ich modernizacją.

Pomieszczenie maszynowni - widok przed dobudową dodatkowego przystanku
Pomieszczenie maszynowni - widok przed dobudową dodatkowego przystanku

- Pana dokonania w spółdzielni są ogromne. Nawiązując do procesu modernizacji wind, jakie było największe wyzwanie, z którym musiał się Pan zmierzyć?
Największym wyzwaniem było przekonanie nieprzekonanych. Zawsze tak jest, że w momencie kiedy chce się ruszyć jakiś nowy projekt, to jest pewna rzesza osób, które uważają, że nie trzeba nic zmieniać, że nie potrzebne są inwestycje i dodatkowe koszty. To właśnie one są dość istotną sprawą. U nas w spółdzielni funkcjonują 42 winy, po dwie w każdym z 21 budynków wysokich. Modernizacja ich wszystkich oczywiście wiąże się z dość dużymi kosztami i cały problem polegał na tym, żeby pozyskać finansowanie. Nie bylibyśmy w stanie zrobić tego w ramach samego tylko funduszu remontowego, bo potrzeb remontowych spółdzielni jest bardzo dużo. Konieczne było utworzenie dodatkowego funduszu tak, żeby osoby, które mieszkają w budynkach wyposażonych w dźwigi, sfinansowały tę wymianę. Tu na plus zadziałała przeprowadzona przez nas kampania informacyjna oraz przekonanie członków spółdzielni, żeby podjęli uchwałę na walnym zgromadzeniu o utworzeniu funduszu na modernizację wind. To było nasze największe wyzwanie. Dalej to już była, praktycznie rzecz biorąc, sama przyjemność.

Zmodernizowana winda w SM Rektinia Północ w Łodzi
Zmodernizowana winda w SM Rektinia Północ w Łodzi

- Zapytam jeszcze o głos mieszkańców. Powiedział Pan, że potrzebna była kampania informacyjna. Jakie były pierwsze reakcje mieszkańców na pomysł modernizacji wind?
Myślę, że reakcję mieszkańców można podsumować takim zdaniem – jak coś działa to nie trzeba niczego zmieniać. Dopiero od niedawna, bo od 2019 roku, pojawiło się zjawisko resursu dźwigów osobowych. Wcześniej coś takiego nie miało miejsca, więc nikt tak naprawdę nie był w stanie powiedzieć jak długo posłużą nam dźwigi. Oczywiście naszym priorytetowym zadaniem było takie konserwowanie istniejących urządzeń żeby cały czas służyły utrzymać ich sprawność. Aczkolwiek były to dźwigi, które zostały wbudowane w nasze budynki w końcówce lat 70. Przeszły one co prawda modernizację - były wymieniane elementy odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Miało to miejsce w pierwszej dekadzie XXI wieku. Natomiast niewątpliwie były to cały czas te same stare dźwigi. Pojawiały się głosy, że wymiana jest absolutnie niecelowa, niepotrzebna. My, tj. członkowie zarządu nie mieliśmy wątpliwości co do tego, że taka wymiana posłuży mieszkańcom spółdzielni, ale pod jednym warunkiem – musi przynieść coś nowego i tu się udało coś takiego osiągnąć.

Winda przed modernizacją
Winda przed modernizacją

- Proszę powiedzieć jaka jest ta wartość dodana wymiany dźwigów w Państwa przypadku? Jak wygląda teraz życie mieszkańców w blokach po modernizacji wind?
Może zacznę od innego aspektu. Podejmując decyzję i wybierając pewne rozwiązania, jako zarząd, kierowaliśmy się wiedzą pozyskaną z zewnątrz. Chcieliśmy zapoznać się z nowymi rozwiązaniami, bo gdybyśmy o nich nie wiedzieli to nie byłoby możliwości zaimplementowania ich w naszej spółdzielni. I tak w 2016 roku spotkaliśmy się z rozwiązaniem jakim jest winda od poziomu gruntu. Zauważyliśmy ofertę firmy Schindler, która posiadała takie rozwiązanie, które zaprezentowała w jednym z łódzkich budynków. Była to winda, gdzie przystanek był dodany w miejscy komory zsypowej. Wzbudziło to nasze zainteresowanie, bo u nas we wszystkich budynkach wysokich usunięte zostały zsypy. Więc tak naprawdę byliśmy gotowi do zastosowania tego typu rozwiązania. Jak miałem okazję zapoznać się z ofertą firmy Schindler to pierwszą myślą, która mi przyszła do głowy było to, że to jest oferta dla nas. W naturalny sposób wiedzieliśmy tutaj korzyści właśnie dla mieszkańców. Nasze budynki mają dość wysoki parter. Jest to 6 schodów, które trzeba pokonać do pierwszego przystanku dźwigu osobowego. Dla osób niepełnosprawnych czy dla kobiet z małymi dziećmi i wózkami nie jest to bariera, której nie można pokonać, ale jeśli można ją zlikwidować to dlaczego by z tego nie skorzystać. W związku z powyższym przeprowadziliśmy pilotażową wymianę jednego z dźwigów, która pokazała sens takiego rozwiązania i choć niestety nasze szyby windowe nie pozwalają by zbudować taką kabinę, która byłaby stricte kabiną dla osób niepełnosprawnych, to i tak w fenomenalny sposób wpłynęło to na dostępność i poprawiło komunikację w budynku. Warto tu podkreślić, że nasze bloki, jak wspomniałem wcześniej, są blokami wybudowanymi w końcówce lat 70. Można byłoby powiedzieć, że są już w pewnym stopniu zużyte funkcjonalnie. Dzisiaj już inaczej projektuje się budynki. Modernizacja wind i samego szybu zapewniła nam możliwość rozpoczęcia biegu windy od poziomu zero. Pomijamy w ten sposób progi architektoniczne w postaci wejść do budynków. Spotkaliśmy się z bardzo pozytywnymi wypowiedziami naszych mieszkańców, zwłaszcza tymi, którzy mają problemy z poruszaniem. Powiem, że to duża przyjemność jak się podejmuje decyzję, a później słyszy się od naszego mieszkańca, że dzięki temu mógł wreszcie wyjść z domu. Jest to naprawdę bardzo duża przyjemność i taka mobilizacja, że zrobiliśmy dobrą robotę i mogliśmy komuś pomóc. Dźwigi wymieniamy już od 5 lat, więc ludzie się przyzwyczaili. Teraz staje się to czymś naturalnym i niewyobrażalnym jest, żeby dźwig mógł funkcjonować inaczej. Do wymiany pozostało już tylko 10 dźwigów, ale już teraz we wszystkich budynkach mamy przynajmniej jeden dźwig, który porusza się od poziomu gruntu. Jeszcze został nam rok do zakończenia całego procesu i ta ostatnia część mieszkańców nie może już się doczekać. Trochę czujemy nacisk i taki oddech na plecach. Musimy mierzyć się z pytaniami dlaczego nasz blok jest wzięty na koniec. W międzyczasie pojawiło się nowe rozwiązanie – poszerzenie zakresu pracy dźwigu wykorzystując pomieszczenie dawnej maszynowi. Zmodernizowane dźwigi mogą dowieźć nas do ostatniej kondygnacji. Jest to też ważne, dlatego że stare dźwigi dowoziły pasażerów do przedostatniej kondygnacji. Resztę drogi mieszkańcy musieli pokonać po schodach. Obecnie wprowadzamy rozwiązanie, gdzie jeden z dźwigów w budynku, kończy swój bieg na ostatniej kondygnacji, ułatwiając dostęp do całego piętra, wspólnego dla dwóch klatek budynku.

Zmodernizowana winda w SM Rektinia Północ w Łodzi
Zmodernizowana winda w SM Rektinia Północ w Łodzi

- Wspaniała historia. Można powiedzieć, że w Państwa przypadku również wystąpił efekt domina – jeden blok miał zmodernizowaną windę, a jak mieszkańcy się przekonali to sami również chcieli takie rozwiązanie u siebie, prawda?
Jest takie powiedzenie, że obraz jest wart tysiąca słów. Moglibyśmy opowiadać o zaletach nowych rozwiązań dość długo, ale lepiej je pokazać. A możliwość wykonania takiego dźwigu, który dojeżdża na poziom gruntu lub na ostatnią kondygnację dała bardzo dobry efekt marketingowy. Dzięki wartości dodanej modernizacji mogliśmy przekonać osoby nie do końca pozytywnie nastawione do tego projektu. Na szczęście nie napotkaliśmy dużo takich mieszkańców na swojej drodze. Dzięki temu, tak jak już wspomniałem, jak w 2019 roku weszło rozporządzenie odnośnie właśnie resursu to byliśmy zdecydowanie bardziej do przodu niż w stosunku do innych podobnych mam jednostek organizacyjnych, bo praktycznie rzecz biorąc już prawie połowa naszych wind była wymieniona, a następne były w kolejce. Pozwala nam to spokojnie patrzeć w przyszłość zakresie użytkowania dźwigów osobowych.

- Można powiedzieć, że wyprzedzili Państwo przepisy prawa w tym zakresie?
Tak, można tak powiedzieć. Jednak niestety wyprzedziliśmy również czasy, w których pojawiły się korzystne przepisy prawa oraz ciekawe możliwości finansowania takich inwestycji. Tutaj mogę powiedzieć, że odczuwam trochę żal, że ze względu na to, że kończymy już proces wymiany dźwigów nie możemy skorzystać z wprowadzanych nam rozwiązań finansowych np. z programu Dostępność Plus. Niestety przez pandemię, która uniemożliwia przeprowadzenie Walnego Zgromadzenia nie możemy uzyskać zgody członków spółdzielni na zaciągnięcie zobowiązań w tym zakresie. To, w połączeniu z zakończeniem właśnie całego projektu wymiany wind, powoduje, że prawdopodobnie z tego programu nie będziemy mogli skorzystać. Jest to niestety chyba bolączka prekursorów. Czasami jest tak, że ci co pierwsi przecierają szlaki - tracą, a ci co mogą chwilę poczekać lub podejmują decyzję w bardziej sprzyjających warunkach na tym korzystają. Natomiast uważam, że nie ma co patrzeć na to co się nie udało. Trzeba cieszyć się tym, że nasze budynki zdecydowanie zyskały na modernizacji wind.

- Patrząc z perspektywy prekursora i innowatora - co doradziłby Pan innym spółdzielniom, które stoją przed pytaniem modernizować czy nie?
Na pewno nie będę doradzać, żeby nie modernizować. Chyba, że budynek wyposażony jest w stosunkowo nowy dźwig to cały zamiar dobrze jest racjonalnie i ekonomicznie w zakresie opłacalności. Jednak jestem przekonany, że jak sama nazwa wskazuje, modernizować to unowocześniać. Możemy naprawiać, możemy remontować, ale nie zastąpi to modernizacji. Wszystko zależy od samej jednostki i od tego jak chce ona finansować taką inwestycję. Niewątpliwie jeśli mamy do czynienia ze starymi budynkami, a można do nich zaimplementować nowe rozwiązania doradzałbym modernizację. Należy zastanowić się jak to zrobić i jak pozyskać środki. Warto się jednak zdecydować, bo to naprawdę odmładza nasze zasoby mieszkaniowe.

- Czy teraz, patrząc z perspektywy czasu, zaplanował by Pan lub zrobił coś inaczej całym procesie modernizacji?
To trochę trudne pytanie. Nie popadając w samo zachwyt, jesteśmy zadowoleni z całego procesu. Nie wiem czy znalazłbym w tej chwili jakieś inne rozwiązanie czy sposób by to inaczej przeprowadzić. U nas proces wymiany przebiegał w ten sposób, że w pierwszej kolejności w każdym budynku zmodernizowany na nowy został przynajmniej jeden dźwig. Zaowocowało to tym, że gdy w tym roku doszło do poważnej awarii zasilania, która uszkodziła i wyłączyła z użytku pozostałe stare dźwigi, nowe działały dalej. Sytuacja była zła, ale nie tragiczna, bo w każdym budynku przynajmniej jeden dźwig funkcjonował. Lokatorzy mogli skorzystać z przacujacego dźwigu w jednej klatce i przez łącznik znajdujący się na ostatniej kondygnacji dostać się do swoich mieszkań znajdujących się w klatce z uszkodzoną windą. Czy coś był zmienił w procesie wymiany? Nie. Jesteśmy dużą jednostką i nie byliśmy w stanie wymienić w 21 blokach wszystkich wind w krótkim czasie. Mogłoby to przyspieszyć jedynie pozyskanie nowych źródeł finansowania, ale ta sprawa jest poza nami.

- Z perspektywy procesu budowlanego, jak mieszkańcy oceniali czas budowy?
Co do zasady bardzo cierpliwie podchodzili do tematu. Jest to jednak kilka tygodni, kiedy dźwig jest wyłączony z użytkowania. Ale sam proces wymiany przebiegał bardzo sprawnie. Firma Schindler, która wykonywała tutaj ten cały proces modernizacji, zarówno w zakresie prac budowlanych, jak i samego montażu dźwigu robiła to na tyle sprawnie, że uwag ze strony mieszkańców nie było. Mieliśmy jedną sytuację, gdzie nastąpiło znaczące opóźnienie nie związane jednak z działaniami firmy przeprowadzającej modernizację. Nawet niesprzyjające czynniki zewnętrzne, w tym wybuch pandemii, nie wpłynęły znacząco na proces wymiany. Logistyka firmy Schindler jest na tak wysokim poziomie, że nawet specjalnie nie odczuliśmy opóźnień. Oczywiście terminy rozpoczęcia i zakończenia wymiany musiały ulec przesunięciu. Mieszkańcy w ustalonych okresach czasu byli pozbawieni dźwigu i spokojnie ten czas wytrzymali.

- Bardzo miło mi to słyszeć. Tak w skrócie czy poleciłby pan tę współpracę?
W skrócie odpowiadając – tak. Współpraca z Schindler układała się bardzo dobrze. Jednak nie ma tak, żeby nie było żadnych uwag np. o czystość trakcie prowadzonych prac. Jest to jednak dość częsty problem w procesie budowlanym w budownictwie mieszkaniowym. W ogólnym rozrachunku trzeba powiedzieć, że współpraca układa się dobrze.

- Na koniec zadam pytanie przyszłościowe. Jakie inne inwestycje planuje Pan w najbliższej przyszłości?
Inwestycje to długi temat do rozważań i snucia planów. Osiedle, cały czas żyje i podlega zmianom. Stale pojawiają się nowe potrzeby remontowe. Nie ma takich funduszy, których nie dałoby się wydać na remonty, modernizacje czy przebudowę budynków oraz pozostałej infrastruktury osiedla. Obecnie trwa proces przebudowy strefy wejść do budynków niskich. Było to konieczne z uwagi na poprawę efektywności cieplnej, funkcjonalności i bezpieczeństwa. Przed nami na pewno powrót do tematu dachów. Od ostatniego remontu mija już 10 lat, więc trzeba je zmodernizować. Tu też rozglądamy się za nowoczesnymi technologiami. Trzeba zobaczyć co nowego rynek oferuje. Myślimy o wykorzystaniu membran, które te dachy mam doszczelnią. Dużym projektem, przed którym będzie stała spółdzielnia, jest również remont dróg osiedlowych. To kosztowny, duży i trudny temat, bo wiąże się z organizacją ruchu i parkowania na osiedlu. Kolejny ciekawy temat przed nami to przebudowa balkonów. Mamy w zasobach dwa rodzaje balkonów – loggie i balkony koszykowe. Balkony koszykowe po 40 latach użytkowania coraz częściej wymagają naprawy, a może całkowitej wymiany, co również brane jest pod uwagę. Tu jesteśmy w bardzo wczesnej fazie projektu. Obecnie jesteśmy na etapie oceny finansowej dostępnych rozwiązań technicznych oraz uzyskania na ten cel finansowania czyli zgody naszych lokatorów.

- W takim razie nie pozostaje mi nic innego oprócz życzenia powodzenia!
Dziękuję, bardzo się przyda.

Kontakt

Skontaktuj się z nami

Tel. 22 549 21 00
Tel. 22 336 11 00

Infolinia Schindler: 800 800 810 

schindler.polska@pl.schindler.com